Efekt Diderota, czyli czemu kupujemy to, czego nie potrzebujemy?

Efekt Diderota

Chociaż na co dzień nie wydajesz pieniędzy na byle co, złapałaś się na Black Friday. Patrzysz do portfela i zastanawiasz się – czy to początki nałogowego wydawania pieniędzy? Jak to się stało, że szukając jednej rzeczy, do koszyka trafiły 4 inne? Odpowiedzialność ponosi efekt Diderota, czyli nieodparta chęć kupienia reszty ‘niezbędnych’ rzeczy do kompletu. Jak się jej oprzeć przed świątecznym szaleństwem kiedy grudzień jest za rogiem?

Czym jest efekt Diderota

Efekt Diderota można zdefiniować jako chęć wydawania pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebujemy w celu skompletowania zestawu. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się kupić buty na wyjazd, a nieplanowanie również spodnie oraz bluzę? Każdy z nas zna to zjawisko, bo każdy z nas padł jego ofiarą.

To kultura przesycona konsumpcjonizmem sprawiła, że powstał efekt Diderota. Bardzo trudno jest wyjść na zakupy z listą rzeczy i wrócić tylko z zapisanymi pozycjami na kartce. Jest to o tyle niepokojące, że zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Czas na kupowanie prezentów  dla bliskich i… dla siebie. Jak nie dać się złapać na efekt Diderota?

1. Wprowadź określony budżet na zakupy

Choć z jednej strony wszystko zachęca nas do wydawania pieniędzy, z drugiej chwytliwym tematem jest to, jak je oszczędzać. Co za tym idzie, częściej słyszy się o planowaniu budżetu.

Efekt Diderota jest czymś z czym możemy walczyć za pomocą… kartki i długopisu. Jeśli nie wiesz jak zacząć, spróbuj określić wydatki stałe, niezbędne. Pewnie znajdą się tam opłaty za mieszkanie, samochód, jedzenie, środki chemiczne, itp. Zaplanuj, ile pieniędzy odłożysz na konto oszczędnościowe z pozostałych funduszy. Następnie określ na co przeznaczyć resztę. Jeśli wiesz, że zbliża się termin zapłaty za ubezpieczenie samochodu, czy naprawdę chcę kupić ten szalik, czapkę i rękawiczki, skoro masz już 2 takie zestawy w szafie? Łatwiej będzie Ci odmówić kuszącej ofercie, jeśli zwyczajnie wcześniej ulokujesz środki gdzie indziej, np. na koncie oszczędnościowym.

Dla mnie ta metoda działa. Chociaż nie idę tak daleko jak określanie budżetu na całe życie, to lubię wiedzieć kiedy zdecydowanie moje konto się uszczupli. Pozwala mi to planować oszczędzanie, bo jeśli co miesiąc odłożę 50zł na ubezpieczenie samochodu, to będzie to mniej boleć niż wydanie 600zł na raz z czerwcowej wypłaty.

2. Prześpij się z tym

Zwłaszcza, jeśli nie jesteście pewni czy chcecie coś włożyć do koszyka. Wiadomo, czasem akurat zdarzy się, że jest ostatnia sztuka Twojego rozmiaru. No i te spodnie idealnie pasowałyby do koszuli… Aby sprawdzić czy pisana jest Wam przyszłość (Ty+koszula+spodnie=wielka miłość), daj sobie czas na przespanie się z decyzją.

No tak, a co jeśli wrócisz do sklepu po 24 godzinach i Twoja perełka zniknie? Zabiorą Ci ją spod nosa. Cóż, najwidoczniej los sprawił, że Wasze drogi się rozeszły. Czy masz czego żałować? Nie sądzę. Więcej pieniędzy w portfelu zawsze możesz odłożyć na konto. Z kolei jeśli następnego dnia kompletnie zapomnisz o wczorajszych zakupowych rozterkach, już wiesz, że nie było warto dawać ponieść się emocjom.

Zdystansowanie się do zakupów, poprzez odłożenie decyzji na później, sprawia, że nie działają na Ciebie niektóre sztuczki marketingowe. Często w centrach handlowych słychać lekką muzykę, która zachęca do poszukiwań. Widząc innych i Ty chcesz mieć trochę frajdy, dajesz się ponieść. Przespanie się z decyzją kupna dodatkowej rzeczy hamuje efekt Diderota.

3. Spróbuj płacić gotówką

O tej metodzie wspomniano również w Business Insiderze.  Wybierając się na zakupy, wybierz z bankomatu kwotę jaką planujesz wydać. W ten sposób określisz limit i bardziej świadomie podejdziesz do swoich wydatków.

Często słyszę od znajomych, że płatności zbliżeniowe sprawiają, że nie kontrolują swoich wydatków. Tak łatwo jest wyciągnąć kartę i zbliżyć ją do czytnika. Nie sprawia nam to żadnych trudności, tu dłoń się osunie, tu coś nam wpadnie w oko za 9,99zł i tak ubywają środki na koncie. Kiedy z kolei zdecydujesz się na wybranie określonej kwoty, nie kupisz więcej, bo po prostu karta została w domu, albo w schowku w samochodzie. A komu by się chciało wracać na zimny parking?

Nie trzeba wiele, żeby choć trochę opanować efekt Diderota. Coś tak zwykłego, jak wybranie określonej kwoty na zakupy wystarczy na start. A ile można zyskać – zaczynając od satysfakcji wygrania z promocjami, kończąc na udanym oszczędzaniu.

Co ma wspólnego Diderot z Marilyn Monroe

Podobno to Marilyn Monroe przypisuje się słowa, że pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy. Cóż, jeśli oszczędzamy na coś miesiącami i w końcu możemy jechać na upragnione wakacje – to owszem na pewno przyznamy tej opinii rację. Jeśli z kolei zamiast odłożyć środki coś czego naprawdę chcemy, wydajemy je pod wpływem impulsu, nawet najlepsza rzecz nie wynagrodzi tego, że zawiedliśmy.

Nie ma nic złego w wydawaniu pieniędzy tak długo, jak robi się to z głową. Jeśli jednak zarabiasz niewiele więcej niż najniższa krajowa, wiesz, że możesz przeznaczyć środki na coś, czego naprawdę potrzebujesz. Wygrana walka w tym wypadku z efektem Diderota na pewno sprawi nie jednej osobie satysfakcję.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *