Syndrom niedzielnego popołudnia, czyli o stresie w niedzielę

Syndrom niedzielnego popołudnia

Niedziele powinny być błogie, często jednak takie nie są. To w tym dniu nierzadko czujesz się zestresowana, poddenerwowana nadchodzącym tygodniem pracy. To irytujące – świadomość, że masz jeszcze parę godzin dla siebie i uczucie napięcia spowodowane nadchodzącym poniedziałkiem. Jak się okazuje, znaczny spadek nastroju w ostatni dzień weekendu dorobił się nazwy -i jest to syndrom niedzielnego popołudnia. Pewnie i Ty nie raz odczułaś jego efekty?

Syndrom niedzielnego popołudnia – czym jest?

Syndrom niedzielnego popołudnia wziął swoją nazwę z języka angielskiego. Na podstawie badań stwierdzono, że ponad połowa Amerykanów w niedzielę zaczyna odczuwać strach przed powrotem do pracy. Nie ma reguły. Nawet jeśli Twój zawód to to, czym się pasjonujesz, możesz odczuwać stres i strach spowodowany poniedziałkiem.

Jako Polacy wcale nie różnimy się tak bardzo od Amerykanów. Wystarczy popatrzeć na znajomych, przejrzeć nasze konwersacje, żeby zobaczyć główny temat niedzieli: “jutro praca”. Z czasem zaczniesz się zastanawiać, czy nie przyszedł czas na zmianę miejsca zatrudnienia, skoro obecne wywołuje u Ciebie nienajlepsze doświadczenia. Tylko, czy jest to kwestia posiadanej pracy, czy jednak nasza specyfika?

Filozofia “nienawidzę poniedziałków”

Nie wiem od kiedy, ale poniedziałek w naszej kulturze często określa się jako najgorsze zło. Pewnie zauważyłaś, że wchodząc tego dnia do biura nie słyszysz radosnych okrzyków. Za to możesz słyszeć niewybredne komentarze i całą litanię tego, co od początku dnia było nie tak.

Mam wrażenie, że częściowo wychowaliśmy się w duchu nienawiści do poniedziałku. Niby nic nam nie zrobił, a od dziecka słyszymy narzekania innych. Sami też nie kwestionujemy opinii większości. Skoro tak się przyjęło, to jest to prawda. O wiele łatwiej jest nam przyjść do biura i dorzucić swoje 3 grosze do westchnień pod tytułem: ‘znowu poniedziałek’. W końcu wtedy czujemy się częścią grupy. A czasem tak bardzo potrzebujemy gdzieś przynależeć.

Wydawać by się mogło, że parę rzuconych w eter niepochlebnych opinii, to nic takiego. Jenak jeśli zdasz sobie sprawę, że wywołuje je syndrom niedzielnego popołudnia i nieumiejętność relaksu, pewnie nie nie będziesz chciała przejść obok tego obojętnie.

Odczarować niedzielne popołudnie

Co właściwie jest przyczyną zespołu niedzielnego popołudnia? Zmęczenie pracą to nie zawsze znak, że pracujemy zbyt wiele godzin. Często sprowadza się to do atmosfery w miejscu pracy, do tego, czego się od nas wymaga, czy dane zadania przychodzą nam łatwo czy trudno. Jedno jest pewne, nie chcemy się tak czuć tam gdzie spędzamy co najmniej 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu. Jak odczarować poniedziałki i zmęczenie pracą?

Walkę z syndromem niedzielnego popołudnia trzeba rozpocząć od przeanalizowania weekendu. Często to praca, która nie kończy się wraz z tygodniem roboczym jest główną przyczyną zmęczenia.  Niby jest to logiczne, a jak wielu z nas nadrabia zaległości przez weekend, który powinien być przeznaczony do odpoczynku? Kolejną podpowiedzią dotycząca poniedziałkowego zmęczenia pracą może być analiza sytuacji. Może zamknęłaś się w sobie i zamiast poznawać współpracowników, siedzisz zestresowana, nie tracąc cennego czasu na rozrywkę w postaci pogawędki? Przyjście do pracy, w której czekają Cię nie tylko wyzwania zawodowe, ale również przyjacielscy współpracownicy jest czymś lepszym od przerabiania 8 godzin bez relacji interpersonalnych.

Niedzielny stres to jasny sygnał, który powinien Cię skłonić do dłuższej refleksji. Zwłaszcza, jeśli pojawia się z tygodnia na tydzień i, tak jak i Ty, nie bierze za często urlopu od pracy.

Co zrobić z niedzielnym popołudniem?

Najtrudniejszą rzeczą w walce ze zmęczeniem w pracy jest powiedzenie sobie “nie”. Odmowa odpisania na kolejnego maila, przeznaczenie tego czasu na coś innego, co da nam trochę relaksu.

Ludzi, którzy określają swoją pracę jako w pełni satysfakcjonującą jest mniej niż 10%. Nie oznacza to, że jesteśmy skazani na syndrom niedzielnego popołudnia. W końcu wystarczy wypróbować strategie małych kroków. Z czasem uda się wyłączyć maila służbowego, jak i telefon. Zajmować się tego dnia tym, co kiedyś tak bardzo sprawiało nam przyjemność – spacer po pracy, wyjście do kawiarni, pójście na siłownie, dłuższy spacer z psem, ulubiona książka, może gra komputerowa. Każdy woli co innego, i każdy powinien mieć świadomość jaka czynność ma moc rozładowania stresu.

Choć syndrom niedzielnego popołudnia dotyka każdego od czasu do czasu, to warto zastanowić się jak sprawić, żeby odwiedzał nas rzadziej. W końcu często słyszy się, że same duże zarobki nie przekładają się na poczucie szczęścia. To co zrobisz w kolejną niedzielę? Odtworzysz maila służbowego, czy zrobisz coś dla siebie?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *